Usłyszałam dzisiaj po raz kolejny: "to Ty jesteś rocznik '92?!" i tylko czekałam na tradycyjne już
następstwa tych słów, które oczywiście się pojawiły: "to Ty młodziutka jesteś". Tak, jestem. I po każdych takich słowach, w chwilach takich jak ta zastanawiam się czy może mnie dopaść jakikolwiek 'kryzys'. Bo u ludzi, którzy mają 40+ i kupują sobie dziwne drogie rzeczy, albo robią dziwne rożne rzeczy, to przecież normalne i tak pięknie nazywane 'kryzysem wieku średniego'. Chciałabym mieć właśnie taki kryzys! Taki filmowy. A nie taki, jak ten, który napada na mnie znienacka zazwyczaj wieczorami i który powoduje potop w moich oczach.
Ale później wstaje dzień i pomimo tego, że nawet w nocy śni mi się koleżanka biorąca ślub w sportowej kurtce i z ogromnym plecakiem na plecach, zdaję sobie sprawę, że to dziwne uczucie wzniośle nazywane przeze mnie 'kryzysem' jest po prostu przyziemnym zmęczeniem. A więc zanim dalej będę szukała wysokich wartości w zwykłym bólu głowy idę troszkę odpocząć.

